|
XXX
bardzo się zmienił podmiot liryczny moich
wierszy
śmieje się z tego co mówił w latach 93/94
i myśli że jest mądrzejszy
bo ma za sobą rzeżączkę i „Traktat o duszy” Arystotelesa
jednak nadal chodzi na spacery do lasu
zabierając ze sobą ładną studentkę i prezerwatywę
i za pomocą dedukcji i pocałunków
rozbiera ogólne pojęcie miłości jakie w nim funkcjonuje
na szczegóły pasujące do rzeczywistości
i ciągle przegrywa na gruncie ściółki i odpowiedzi
dręczy go jeszcze pytanie o sens w kontekście przemijania
przy czym pojmowanie celowego działania jako sensu
uważa za pójście na łatwiznę
może gdyby miał jeszcze tysiąc lat
unikałby ludzkiej głupoty i papierosów
i ze spokojem kpiłby ze wszystkiego
a tak
kpi nieco nerwowo |